Całe Życie Przejechało Przed Oczami Samochód. Nie możesz do końca życia robić wszystkiego. Złodzieje samochodów mają nowe metody kradzieży i wysyłają auta do afryki. Ełk. Kolizja na skrzyżowaniu ulic Armii Krajowej i 3 Maja from wspolczesna.pl Kiedy odczuwałam ich brak, robiłam rekonesans. Coś kazało otworzyć mi oczy. Zawsze idziemy równo, obok siebie. Source: motofilm.pl Chciał bym się poradzić na forum bo nie mam kogo. Otóż sprzedaję auto dokładnie sharana i kupnem jest zainteresowany gościu który mi powiedział telefonicznie, że chce to auto wysłać do Afryki. Ja nigdy jeszcze nie sprzedawałem auta a co dopiero do Afryki. Czy orientuje się ktoś jak wygląda sprzedaż auta w taki sposób?. Przyjaciele z Afryki mają sprecyzowane zapatrywania i jeśli coś ich nie interesuje, to nie wezmą tego nawet za darmo. Ma być dokładnie to i nic innego. Kiedyś popełniłem błąd i zadzwoniłem do skupu samochodów do Afryki, bo chciałem się pozbyć mojej Corolli E9. Rozmowa była krótka: dzień dobry, mam na sprzedaż Corollę E9 cash. Tym razem w przeglądzie ofert przyjrzymy się samochodom, które jeszcze możecie kupić, ale jeśli się nie pospieszycie, to ubiegną was przyjaciele z Czarnego Lądu. Dlaczego Afryka jest Czarnym Lądem, skoro w większości jest żółto-piaskowa? Biznes ma się świetnie, jedynie zmieniają się samochody. Kiedyś do Afryki jechały hurtem pojazdy francuskie, ale to już się skończyło, bo wszystkie Peugeoty 504 i 505 zmarły, albo… zmarły w Afryce. Potem nastała moda na Mercedesy, która w sumie trwa do dziś, a poszczególne regiony Afryki mają swoje ulubione modele aut z gwiazdą. Jednak od pewnego czasu dominuje tylko jedna marka – Toyota, w szczególności w Afryce wschodniej. Na przykład do Kenii nie importują niczego innego, tylko Toyoty i już. Jeśli trafi się inna marka, to raczej na zasadzie „nie miałem już Toyoty, żeby dopchnąć na statek”. Z Europy auta płyną głównie do Afryki zachodniej, na wybrzeże Nigerii, Beninu, czasem do Kamerunu i państw ościennych. Popyt jest niezaspokojony, Afrykańczycy chcą mieć auta – najczęściej po to, by na nich zarabiać. W niektórych krajach zamiłowanie do konkretnego modelu jest tak duże, że na ulicach widzi się właściwie tylko jeden typ auta. Kupuj, zanim znikną Regularnie widzę na grupkach ogłoszenia: kupię [……] każdy stan! Dojadę do klienta! – przy czym wymieniony jest tylko jeden szczególny rodzaj pojazdu, najczęściej w konkretnej wersji silnikowej. Przyjaciele z Afryki mają sprecyzowane zapatrywania i jeśli coś ich nie interesuje, to nie wezmą tego nawet za darmo. Ma być dokładnie to i nic innego. Kiedyś popełniłem błąd i zadzwoniłem do skupu samochodów do Afryki, bo chciałem się pozbyć mojej Corolli E9. Rozmowa była krótka: dzień dobry, mam na sprzedaż Corollę E9… ILE DRZWI trzy (pi, pi, pi, rozmówca się rozłączył) Zobaczmy więc, co można kupić na OLX, zanim ubiegną nas Afrykanie. A dlaczego taki przegląd w ogóle? Co mi szczeliło do głowy? To proste. Afrykanie wiedzą doskonale, co jest trwałe, proste w naprawie i tanie w utrzymaniu. Skoro wiedzą oni, to możemy z tej wiedzy skorzystać i my. Zaczynamy od propozycji najmniej atrakcyjnej, a skończymy na najbardziej wartej zainteresowania. Kia Pregio/Hyundai H100 Czas tego wspaniałego dostawczaka na europejskiej ziemi dobiega końca. Na OLX można znaleźć 3 osobowe Kie Pregio i jednego Hyundaia H100 przerobionego na kampera. Reszta lata już po drogach Afryki. Ciekawostka jest taka, że był to ostatni bus typu silnik w kabinie dostępny w Europie. Wszystkie następne miały już silnik przed kabiną oddzielony grodzią. Sprzedawano go nawet wtedy, kiedy było już wiadomo, że taka konstrukcja nie ma szans spełnić norm bezpieczeństwa zderzeniowego, tyle że dostał wówczas nowy, bardziej bulwiasty przód. Jak ktoś nie wierzy, to niech spojrzy na to cacko. Tymczasem jedynym względnie wartym zainteresowania pojazdem z OLX jest Pregio z Białegostoku za 3700 zł. Aż dziw, że jeszcze nie jeździ po Lagos albo Abudży. Albo Abidżanie. Niestety, w polskich warunkach zakup tego wozu nie ma już sensu, za podobne pieniądze można kupić lepszego dostawczaka europejskiego, który będzie nieco bezpieczniejszy. W Afryce szczególną zaletą jest to, że cała powierzchnia pojazdu została wykorzystana jako kabina pasażerska i nie ma żadnego fragmentu zmarnowanego na silnik. Dzięki temu można po prostu zabrać większą liczbę pasażerów. Renault 21 Firma skupująca auta z Afryki twierdzi, że Renault 21 jest zdecydowanie w zakresie ich zainteresowań. Aż trudno uwierzyć, ale może są na tamtym kontynencie jacyś fanatycy francuskiej motoryzacji, którzy uważają, że R21 będzie lepszym wyborem niż dowolna Toyota. W każdym razie o dziwo nadal można kupić ten pojazd w Polsce, choć najmłodsze egzemplarze mają 26 lat. Zniknęły już tylko wersje kombi (albo pojechały do Afryki), występują nadal sedany i hatchbacki. Auto wygląda już „youngtimerowo”, ale typowo dla samochodów francuskich nie podrożało i nadal kosztuje grosze. Podobnie rzecz się ma z tymi wszystkimi Peugeotami i Citroenami, które właśnie kończą 30 lat – wyczekiwany wzrost cen nie następuje. Można wydać ok. 4000 zł i odjechać bardzo dobrym R21, najlepiej od razu na wycieczkę do Douali albo Kotonu. Prywatnie powiem, że zawsze uważałem ten samochód za brzydki. Ale może faktycznie jest supertrwały i wygodny. Oferta z Otomoto. Fot. Marcin Volkswagen T3 Okej, ta pozycja jest lekko naciągana, bo T3 zaczęły koszmarnie drożeć (a właściwie „wspaniale drożeć” – co piszę z nadzieją, że trend przeniesie się na T4). Te tanie wyeksportowano do Nigerii, gdzie jeżdżą ich tysiące – niemal tyle co starych Toyot Hiace w innych krajach afrykańskich. Dlatego też znalezienie taniego T3 w Polsce jest coraz trudniejsze. Zdarzają się samochody do 5000 zł, ale nie ma co po nich oczekiwać cudów. Przeważnie są to blaszaki, co oczywiście w Nigerii nikomu szczególnie nie przeszkadza – przecież okna zawsze można wyciąć, a siedzenia wstawić. I proszę bardzo, blaszaczek za 4900 zł – pytanie czy to już nie za drogo jak na eksport na sąsiedni kontynent. Może i w Nigerii te wozy idą w cenę? Trudno stwierdzić, tamtejsze portale ogłoszeniowe nie są nastawione na tanie auta, znajdziemy na nich prawie wyłącznie bardzo drogie, luksusowe wozy. Tymczasem na OLX trafiłem na jeszcze coś ciekawego, wprawdzie w strasznym stanie, ale za to tanio: oszklone T3 z drzwiami przesuwnymi z obu stron. Jeszcze by dało radę go naprawić wspólnymi siłami blacharzy z Nigerii. oferta z Otomoto. Zdjęcie: PPHU RYDWAN Seat Alhambra i pochodne Ostatnio przebój, bez ustanku trafiam na ogłoszenie „kupimy każdego Sharana Galaxy Alhambrę, dojeżdżamy zabieramy” – ale warunek jest jeden: żadnych diesli. I oczywiście klimatyzacja, ale to jakby rzecz nie budząca wątpliwości. Dlaczego nie TDI – nie wiem. Może tam po prostu jest tania benzyna, a w razie awarii jest mniej kosztowny w naprawach. Oczywiście podaż tego minivana jest całkiem spora, ale dominują auta poliftowe (i bardzo dobrze, bo są dużo lepsze), a podejrzewam że do Afryki jadą właśnie te przedliftowe. W przypadku Forda Galaxy dominuje wariant – to stary fordowski silnik, wątpię żeby budził pożądanie wśród lagoskich taksówkarzy. trafia się rzadziej, ale jak ktoś poszuka… No i zostaje jeszcze Sharan, szeroko reprezentowany wciąż na rynku w swojej przedliftowej wersji. Ale nie z Najczęściej to lub VR6. A dlaczego? O to pytajcie panów Edisona Nkukwu i Johna M’bayengo – potentatów w obrocie używanymi wozami z Europy w całej południowej Nigerii (właśnie ich wymyśliłem). mmm na czarnych. Oferta z Otomoto – fot. AUTO OKAZJA WARSZAWA Mercedes 190 Król Mauretanii, Mali i Nigru. Niegdyś wyszydzany, dziś równocześnie youngtimer i pustynna taksówka w krajach, gdzie nigdy nie pada deszcz. Podobnie jak w przypadku innych Mercedesów, ogłoszenia można podzielić na „drogie, ładne, z potencjałem na klasyka” i „tanie, akceptowalne, kierunek Afryka”. Dziś oczywiście pod uwagę biorę te drugie, komora maszyny losującej jest pusta, następuje zwolnienie blokady… Jak najbardziej da się kupić 190/W201 za mniej niż 4000 zł. Sprzedający nie bawią się za bardzo w pisanie opisów, które handlarzy-skupywaczy pewnie i tak by nie interesowały. Nie wiem czy instalacja gazowa do K-Jeta jest wadą czy zaletą w przypadku eksportu do Wakandy, ale jeśli ktoś ma życzenie – może przebierać w ofertach. Tanich samochodów jest sporo i nie wyglądają wcale źle. Sądzę, że ich los jest przesądzony. Być może jednak handlarzy powstrzymuje brak klimatyzacji. Z drugiej strony nawet pobieżny rzut oka na ogłoszenia ze 190-tką sprawił, że dostałem raka i uznałem, że ten wóz zasługuje na osobny przegląd ofert. fot. Tomasz. (cóż za oryginalny kadr) Toyota W sumie ten przegląd mógłby się nazywać „Toyota”, bo jeśli coś ma owalny znaczek (nie niebieski!) i dwie pary drzwi, to właściwie może już się pakować na statek. A wcale że nie – znajomy nie mógł sprzedać do Afryki lekko dojechanego Avensisa I po lifcie, bo już miał silnik VVT-i, podczas gdy Edison i John biorą tylko 3S-FE bez VVT-i. Natomiast produkcje tego rodzaju – co one tu jeszcze robią? Carina to naprawdę wóz nie do zabicia. Śmieszne, że jak zaczynali jej produkcję w angielskim Burnaston, to ludzie spodziewali się drastycznego spadku jakości względem Toyot z Japonii – a nic takiego nie nastąpiło (żona ma Toyotę z Burnaston, jest 100% bezawaryjna (Toyota, nie żona)). Zadziwiające, jak groszowe są ceny Carin w porównaniu do walorów funkcjonalnych jakie oferuje ten wóz. Nadzwyczaj pożądanym modelem w Afryce jest minivan Picnic, ale polskie ogłoszenia nie oferują nic poza jakimś dieslem, który pewnie Mauretańczyków nie zainteresuje. Albo to. Co to jeszcze robi w Polsce? Żałuję, że sam nie mogę kupić tego wozu, chciałbym go na odcinek programu „Zawsze gratem”. Reaktywowałbym klub „Previanie” – a może on dalej istnieje? Opcjonalnie zostaje jeszcze coś takiego, ale nie ma trzech rzędów siedzeń, więc nie ma się co napalać, Edisonie. Natomiast ten Avensis Verso wydaje się obiecujący – nawet jeśli silnik będzie do wymiany. Oferta z OLX. Fot. Łukasz To absolutnie nie koniec Toyot, które należy ustawić w kolejce do kontenerowca. Oto Camry za tani pieniądz. Oto tani Land Cruiser. Tak, trochę uszkodzony. Nie, to nie problem. Nie ma czasu na pisanie opisu, bo zaraz odpływamy! bonus Przeglądając nigeryjskie ogłoszenia można zauważyć jedną markę, którą Afrykańscy miłośnicy motoryzacji pokochali szczególnie – szczególnie w Nigerii. To Lexus. Zresztą Google Street View z Lagos nie pozostawia wątpliwości. Jeśli coś nie jest Toyotą Sienną I generacji albo jakąś terenówką, to musi to być Lexus. Oczywiście głównym źródłem importu używanych Lexusów są Stany Zjednoczone, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zassać jakiegoś z Europy. IS odpada – za mały. A RX jedynka? Koniecznie. Dostaniesz takiego nawet poniżej 15 000 zł. Właściciel jakiegoś biznesu z Nigerii będzie musiał za niego zabulić dwa razy tyle. Ale zdecydowanie warto. Oferta z OLX. Fot. Sebastian Z tańszych propozycji dla nigeryjskich startupowców można rozważyć ES-a za 8888 zł. Niestety, pozywajcie mnie do sądu, ale w te 331 tys. km to ja tu nie wierzę. Robiłem kiedyś materiał z NIEZWYKLE PODOBNYM ES-EM, który już z 8 lat temu miał nalatane 760 tys. km i wyglądał lepiej niż ten. Ale w razie czego afrykańscy specjaliści od detailingu na pewno przywrócą mu dawny blask. tak jak napisał jeden z kolegów powyżej ... dopóki ludziki będą patrzeć na stan licznika a nie na stan auta, dopóty będą liczniki kręcone. kiedyś taką barierą możliwości sprzedaży auta było 150tys .. teraz myślę ze 200 tyś ... ps. anegdota: dość dawano temu miałem kolegę co miał kolegę który kupił paroletniego golfa od niemca co płakał jak oddawał. na liczniku było coś ok 200tyś. pojeździł tym autem ze 3 lata i natrzaskał jakieś 150tyś. Oczywiście wiedział ze nie sprzeda auta z takim przebiegiem wiec pojechał na "korektę" licznika. koleś wyciąga przy nim licznik a tam z tyłu naklejka "ja cofnąłem liczniki o 100tyś a ty o ile chesz?? " "Fachowcy" od liczników zacierają ręce, kiedyś klient przyjeżdżał 1 raz - przed sprzedażą samochodu a teraz będzie przyjeżdżał co rok - przed przeglądem. DOKŁADNIE ... kto mi udowodni ze rocznie robię 5 a nie 50 tyś?? paranoja ... Tak na marginesie 200 tys. przebiegu dla auta to nie dramat, najważniejsze czy auto przechodziło regularne naprawy i przeglądy w autoryzowanych stacjach. no nie do końca sie zgodze :/ ... auta z ostaniej dekady są robione tak żeby wlasnie ok 200 przejechać a potem zaczynają sie dramaty. (skrzynie dsg, silniki tfsi ..., wtryski w dieslach , 2 masa ... itp itd) mógłbym napisać referat o tym co zrobiłem i ile wsadziłem w żony scenica po tym jak przejechał 210tyś (prawdziwy przebieg, o auto dbałem!) Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI Witam, Ponieważ otrzymuje telefony, od osób które chcą eksportować do Afryki. Od firm które podczas nawiązywania biznesu trafiają na podejrzane przeszkody, albo próby naciągnięcia, czy też wręcz oszustwa i pytają mnie o rady. Chcąc również zbudować społeczność Polskich firm, która handluje z Afryką stworzyłem ten temat. Uważam, że łatwiej będzie jeżeli więcej osób zrozumie specyfikę handlu eksportowego, a przede wszystkim Afryki. Zauważą, że Afryka to nie tylko lwy i słonie oraz piękna roślinność, ale także ludzie z dostępnością towarów i usług na dużym poziomie. Z dostęp do internetu i znający języki. Biznes bazujący na relacjach międzyludzkich, a także pewnych zależnościach społecznych. Nasze doświadczenia bazują przede wszystkim na współpracy i handlu z Afryką wschodnią, a dokładnie z państwami EAC. Głównie jest to Rwanda, Kenia i Tanzania. Po drodze zaliczyliśmy też kilka "przygód" z Nigerią, Angolą i RPA. Co prawda nie wolno nam czasami powiedzieć dokładnie komu pomogliśmy rozpocząć biznes z Afryką, lecz przy każdej okazji kiedy możemy pokazać efekt naszej pracy umieszczamy reportaż na naszym FB Sulma & Sulma. Oprócz tego chcę umieszczać na FB informacje, jak w praktyce radzić sobie z Afryką. Na co uważać, jak negocjować i jak budować relacje z klientami. Nie mam zamiaru się na ten moment dłużej rozpisywać, nadmienię tylko, że liczę na odzew społeczności MŚP bo o oni najbardziej potrzebują wsparcia. Apeluje też, o ostrożność, o nie wysyłanie towaru/próbek na swój koszt i nie wierzenie w dodatkowe koszty niby-certyfikaty, niby-pozwolenia... Najważniejsze JAK KTOŚ W AFRYCE CHCE KUPIĆ, zrobi przedpłatę na konto. :) W AFRYCE każdy ma szansę sprzedać i to jest najpiękniejsze. :) ... tylko trzeba się napocić ... Zapraszam do dyskusji i zadawania post został edytowany przez Autora dnia o godzinie 18:25 Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI Witam, Postanowiłem napisać mini poradnik. Mam nadzieję, że zmniejszy on ilość tych samych pytań i zwiększy świadomość biznesową. Dzisiejszy ma tytuł "Szukaliśmy właśnie Twojego towaru". Krótko mówiąc chodzi o naciąganie firm na wysyłanie darmowych próbek, oraz "drobnych" opłat przygotowawczych. Schemat działania jest bardzo prosty: 1) Miły i kulturalny email / telefon z Afryki najczęściej Kamerun, Nigeria, Ghana, RPA, Togo. Informujący, że dana firma szuka dostawcy według określonych wymagań i znaleźli akurat Was. 2) Po krótkie raczej profesjonalnej rozmowie / wymianie email. Pojawia się sugestia ze strony afrykańskiej, że być może właśnie tego szukają. Gdzieś między wierszami lub oficjalnie przedstawiają się jako poważny gracz na danym rynku i pytają o możliwości produkcyjne. Sugerując duże liczby, które mają za zadanie podniecić producenta. Żeby się uwiarygodnić, pytają też o certyfikaty, patenty i itp. 3) Pada hasło próbki, muszą je dostać i ocenić. I tutaj jest pierwszy błąd który mógłby zaoszczędzić około 85% oszustw. Przeważnie polskie firmy niestety rozdają próbki jak cukierki dzieciom. Pokrywając koszty przesyłki. Pomijając starty finansowe określane jako niewielkie przez producentów. Bo nie o to tutaj chodzi. Afrykanie przeważnie proszą o próbki stosunkowo niskiej wartości w PL. Zamierzeniem oszustów, jest zaangażowanie drugiej strony i wciągnięcie psychologiczne do gry. 4) Próbki doszły i teraz następuje proces rozpalenia do czerwoności producenta. Próbki są świetne. Stosowany jest tutaj cały wachlarz socjotechnik manipulacji. Chodzi o to, aby zbudować fundamenty pod następną bombę. "Pierwsze zamówienie". 5) Ponieważ towar jest świetny. To "zamówienie" przeważnie, opiewa na dużą kwotę i bardzo dużą ilość. Producent zazwyczaj traci głowę. Ponieważ się tego nie spodziewał i pyta o przedpłaty, częściowe lub całościowe. "Zamawiający" odpowiada przeważnie zgodnie z oczekiwaniami producenta, żeby go uspokoić. Następuje tutaj drugi wrażliwy moment. Często "zamówienie" jest nierealne i przy zachowaniu zdrowego rozsądku wyłapie się około 10% oszustów. Brak realności polega na tym, że np. na "zamówieniu" jest 100 000 kartonów szamponów / mebli / smoczków / ubrań itp. "Kupujący" twierdzi, że tyle sprzedaje miesięcznie / kwartalnie. A okazuje się, że w danym kraju używa się 10 000 kartonów na dany okres czasu. Albo wręcz w kraju o wiele bardziej rozwiniętym np. w Polsce używa się dużo mniej, niż na "zamówieniu". Niestety zdrowy rozsądek przeważnie jest u producenta wyłączony, bo wierzy w obietnice przedpłaty / zaliczki i widzi „potencjalny zysk”. 6) Teraz oszuści atakują bez pardonu. Sami lub za pomocą kancelarii adwokackiej stwierdzają, że trzeba: a) sprawdzić wiarygodność producenta b) zarejestrować produkt c) certyfikować produkt d) uzyskać specjalną licencję e) przekupić urzędnika f) każdy powód uwiarygadniający potrzebę zapłaty Schemat jest bardzo prosty, z „ważnego” powodu producent musi przesłać niewielką kwotę, za „usługę” która zdaniem strony afrykańskiej jest konieczna (oczywiście to nie prawda, kwoty jakie spotkałem to od 30USD do kilku tysięcy). Sposób stary jak świat, jednak nadal stosowany. 7) Nie ważnie czy zapłaci się daną kwotę, czy też nie. Po krótkim czasie kontakt się urywa. Co zrobić, aby nie dać się oszukać: I) Przyjąć zasadę. Próbki są odpłatne. W ramach gestu można zaproponować zmniejszenie przyszłej faktury o koszt próbek. II) Pytać, pytać i jeszcze raz pytać, a następnie sprawdzać. Zadziwia mnie, że pomimo tego, że sprzedający są od lat w swojej branży. To wszystko co powiedzą Afrykanie biorą za pewnik. A powinni pytać o wszystko związane ze swoim produktem, począwszy od kanałów sprzedaży, formy marketingu, następnie o pracowników, formę firmy, a skończywszy na aktualnej pogodzie i ostatnim wielkim wydarzeniu w danym kraju. Im więcej pytań rzeczowo zadanych tym lepiej. Mniejszym oszustom przeważnie nie chce się odpowiadać, lub wymyślają takie rzeczy, że łatwo to zweryfikować. III) Wymagać i angażować drugą stronę. Poprosić o skan dowodu / paszportu / prawa jazdy. Zapytać o pomoc w sprawdzeniu wymyślonego przez siebie certyfikatu, lub krótkiego planu sprzedaży. Inaczej mówiąc, spowodować aby strona afrykańska też się zaangażowała. IV) Ambasady, konsulaty i urzędy RP, oraz krajów afrykańskich przeważnie pomagają w uzyskaniu podstawowych informacji o danym kraju lub firmie. A także na swoich stronach w języku angielskim opisują procedury importowe (niestety czasami niekatulane, z tym że różnice są niewielkie). V) Wchodzić do beczki z zimną wodą przed i po każdym kontakcie ze stroną Afrykańską. Czyli zachować zdrowy rozsądek!!! Zapraszam do dyskusji. Z poszanowaniem Sebastian Sulma Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI ”Daj się poznać, zamiast czynić drugiemu co Tobie nie miłe...” Dzisiejszy temat można swobodnie zastosować do każdego rynku eksportowego. Każdy z nas nie lubi ulotek w skrzynkach lub natarczywych telefonów od telemarketerów lub spamowania naszej skrzynki. W przypadku dużych, małych czy też średnich przedsiębiorstw każdy emaili z ofertą od nieznajomego. Zostaje zaszufladkowany jako spam, a firma traci na wiarygodności. Dziwi mnie to, że firmy nie stosują tej zasady gdy same poszukują rynków zbytu. Jedyny logiczny powód takiej sytuacji to łatwość w wyszukiwaniu adresów email i brak pomysłu na rozwój eksportu. Zapewne dlatego firmy, które same nie lubią otrzymywać spamu. Przystępują do masowego wysyłania email z ofertą. Przeważnie po takiej wysyłce głównym efektem jest strata czasu, oraz znalezienie się w filtrach antyspamowych. Teraz pytanie: „Czy Afrykanie widząc email z oferta od dużej/średniej/małej firmy z ofertą współpracy, oraz atrakcyjnymi cenami cieszą się i chętnie podejmują współpracę?„ Z mojego doświadczenia oszuści lub osoby, które maja mały potencjał biznesowy to i owszem. Lecz innych efektów biznesowych nie widziałem. Powodów dlaczego firmy w Afryce unikają takich ofert jest kilka. Główne to: 1) Zbyt piękne aby było prawdziwe – Afrykanie wiedzą jak oszukują inni Afrykanie dlatego są wyczuleni 2) „Goła” oferta z ceną ma się nijak do sytuacji obecnej w danym miejscu. Co z tego, że wiemy ile kosztuje dany towar, gdy cała trudność leży w sprzedaży. 3) Brak jakichkolwiek relacji międzyludzkich. Nikt nie lubi obcych na tyle aby im zaufać i dać swoje pieniądze. Dodatkowo powiedzenie „zjeść z kimś beczkę soli” w przypadku Afryki jest adekwatne. 4) Turcy, Chińczycy, Hindusi i wiele innych nacji też chce sprzedać lub sprzedaje tamże. Dlatego niska cena to słaby argument. Moim zdaniem najważniejszy jest punkt trzeci. Trzeba zacząć od budowy zaufania i transparentności. Dać coś od siebie, co zbuduje podstawy do prowadzenia biznesu. Inaczej mówiąc przygotować sprzedaż: poznać rynek pod kątem swojej oferty, wybrać odpowiedniego potencjalnego kontrahenta i zjeść z nim parę kilo soli. Z poszanowaniem Sebastian Sulma Sulma & SulmaTen post został edytowany przez Autora dnia o godzinie 11:41 Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI „Afrykańskie el dorado” 7 powodów dlaczego warto inwestować w eksport do Afryki (szczególnie wschodniej). 1) Afrykanie tak jak Polska lat 90-tych chcą „dogonić zachód”. Skończył się czas czekania na pomoc humanitarną, sami chcą kreować swój los. Trzeba wiedzieć, że w Afryce klasa średnia obecnie to około 34% (2010), natomiast w Polsce to około 8% (2015). Oczywiście jest ona inaczej definiowana ponieważ koszty życia są niższe. Jednak szybkość rozwoju niech uzmysłowi stopień zmian. Klasa średnia wynosiła odpowiednio: 1980 - 26%, 1990 – 26%, 2000 – 27%, a w 2010 – 34%. W Afryce jest wysoki przyrost naturalny, a poprawiająca się służba zdrowia obniża śmiertelność. Proszę pamiętać, że klasa średnia napędza gospodarkę. 2) Rynek jest jeszcze rozproszony, co moim zdaniem jest zaletą (rozproszony czyli brak sieciówek, które kontrolują większość rynku). Mówiąc krótko, bazując na mechanizmach jakie wprowadzano w Polsce przez ostatnie 20 lat. Łatwiej ułożyć rynek pod swój biznes i planować strategię rozwoju. 3) Polska jako kraj ma czystą kartę (nie byliśmy kolonizatorem), dodatkowo mamy podobne losy historyczne (zniewolenie przez ZSRR). Część Afrykanów studiowała u nas i bardzo dobrze wspominają te czasy. Powoduje to, że łatwiej budować relacje biznesowe. 4) Nasze produkty dzięki zachowaniu złotówki są relatywnie tanie w stosunku do zachodnich, a jednak EUROPEJSKIE. 5) Afryce żyje się wolniej, co ma wady i zalety. Na pewno zaletą jest to, że ewentualne reklamacje nie wchodzą w grę lub są załatwiane spokojnie. Chodzi o to, że ograniczona infrastruktura powoduje, że odbiorca Afrykański szuka sprawdzonych rozwiązań (tutaj moim zdaniem wygrywamy z Chińczykami i Turkami jakością). Dlatego nie żongluje dostawcami, a kiedy sam nie może załatwić reklamacji nie stawia sprawy na ostrzu noża. 6) Mali dostawcy mają szansę, ponieważ tak jak kiedyś jeździło się na tzw. „kółko”, lub proszek do marketu na zachód. Tak samo Afrykanie szukają w rożnych dostawców (nie koniecznie producentów). Taki biznes co prawda niewielki, może stanowić dobry początek. 7) Chyba najważniejszy powód, Afryka się rozwija dużymi krokami. Co powoduje, że nagle w mieście gdzie nie było prądu regularnie elektryczność staje się normą, czyli sąsiad kupuje TV. Potem suszarkę, lokówkę itp. Skoro sąsiad to ma, to inny też chce mieć. Mówiąc krótko, jest wiele potrzeb do spełnienia. I teraz należy zadać sobie pytanie: Czy ruszyć z eksportem kiedy ich rynek już się rozwinie i będzie obstawiony konkurencją (niestety tak czyni większość Polskich eksporterów)? Czy lepiej zacząć inwestować mierząc siły na zamiary teraz i wyrobić sobie pozycję? W Sulma & Sulma kreujemy eksport przecierając szlaki, dlatego dla nas odpowiedź na to pytanie jest prosta, a dla Was? Pozdrawiam Sebastian Sulma Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI Panie Sebastianie Chciałem w tym miejscu tu i teraz z góry podziękować za cenne wskazówki i uprzedzenia w Pańskim artykule. Umocniły mnie one w przekonaniu że trafiłem na oszustów podszywających sie pod wielkie nazwy agencj istniejacych lub nie, Ale nie prowadzacych takich zaupow. Uwaga na oszustów z Ghany podszywajacych sie za agentów pośredników robiących bardzo pozytywne wrażenie nie chcących żadnych przedplat,próbek towaru a obiecujących 100% T/T przed rozpoczeciem produkcji i wyslaniem transportu. Odpisują bardzo szybko i profesjonalnie omamiają psychike ludzką. W moim przypadku zakonczylo sie tylko na wyslaniu ZK na szczescie zadnych pieniedzy nie dostali i nie dostaną. Bardzo pomocny jest konsulat w tego typu zagraniach oszustów . Raz jeszcze dziekuje za ten artykuł w 100 % sie z nim zgadzam i uprzedzam świeże mięso przed atakiem krętaczy z Afrykańskiego raju. Pozdrawiam Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI Witam, Przepraszam za późną odpowiedź, rzadko tutaj zaglądam. Dziękuję za możliwość bycia przydatnym. :) Dla wszystkich szukających informacji na temat eksportu do Afryki zapraszam tutaj: Eksport Afryka porady i informacje Miłego dnia, Sebastian Sulma #DawajCośOdSiebie Temat: Export towarów lub usług do AFRYKI Mieszkam na stale w RPA (od 20 lat) i pracuje w branzy finansowej. Chcialabym nawiazac wspolprace z firmami zainteresowanymi exportem / importem produktow do / z RPA w charakterze posrednika. Jestem obecnie w Polsce do i chetnie skontaktuje sie z zainteresowanymi osobami. Z powazaniem, Grazyna Mckay

sprzedaż auta do afryki przekręt